Kajkosz ma sobie więcej z czarownicy niż z damy, a już najwięcej to ze złośliwej wiedźmy;) Rękodzieło mnie fascynuje i czepiam się niemal wszystkiego. A to, czego się czepię, zostanie uwiecznionej tutaj, bo... bo tak! :)
Kajkosz - yep, that's me - is more a witch than a lady, and the mostly is an ironic hag;) Handicraft is what fascinates me, I catch almost everything. And what i catch has to be showed here, because... because! ;)

A jeśli któryś z wytworów Kajkosza Cię oczarował i chcesz go mieć - napisz!
And if one of Kajkosz's works charms you and you want to have it - write to me!
>>>kajamakuch@gazeta.pl<<<

wtorek, 6 grudnia 2011

Śniegu, przyjdź!

Postanowienie grudniowe: 1 tydzień - co najmniej 1 post!
Kolega poniżej to właśnie to, co męczyło mnie już od dawna. Miałam skończyć na Barbórkę, skończyłam dzień po (licz się, prawda?) :) Wyszedł całkiem sympatyczny, choć podczas procesu produkcji zdążyłam go szczerze znienawidzić.  
 Przyszpilony jak trzeba, widać chociaż trochę wzór?

Na zdjęciach jest szarozielony, tak naprawdę biały, zrobiony z włóczki o wdzięcznej nazwie "Super biała, Super atrakcyjna", o ile się nie pomyliłam. Jak zawsze miałam zachować banderolkę, jak zawsze ją zgubiłam.

Punkt drugi dzisiejszego programu to mikołajkowy notes.

 Zdjęcia wyżej były robione zaraz po skończeniu pracy, widać jeszcze niewyschnięty klej. Kocham, kurcze, sztuczne światło... To u dołu zostało zrobione już w szkole, w dziennym świetle. Od razu lepiej widać kolory, ale brązowy powinien być bardziej brązowy:)
 Strasznie mocno chciałabym tu podziękować Kubie,  za mnóstwo inspiracji, za gorset, kwiatuszki, barwiony papier i "w ogóle". Właśnie podczas oglądania jego prac pomyślałam, że "scrapować każdy może", więc chyba i ja mogę spróbować, wyjdzie lepiej lub gorzej. Nie jest to idealne, ale chyba jestem zadowolona.
Nawiasem mówiąc, mam nadzieję, że w końcu wszystko, co dzieje się z Twoim blogiem się wyjaśni i znów będziesz mógł pisać, i serdecznie Ci tego życzę! Oby było jak najmniej takich "życzliwych".

Moja mania na punkcie robienia zdjęć słońcu i chmurom trwa w najlepsze.  Zdjęcia są ciemne, ale chyba takie mi się właśnie podobają. Wszelkie próby komputerowego rozjaśnienia skończyły się utratą części barw, a przecież to o nie tutaj chodzi:) Wszystkie robione w ciągu kilku minut z jednego miejsca na moim podwórku (tak szczerze, to na płocie).




 Pytanie filozoficzne na dziś: dlaczego klej nie klei, skoro kleił wczoraj, a ja go dziś bardzo potrzebuję? 
Finlandia zaurocza mnie po raz kolejny: