Kajkosz ma sobie więcej z czarownicy niż z damy, a już najwięcej to ze złośliwej wiedźmy;) Rękodzieło mnie fascynuje i czepiam się niemal wszystkiego. A to, czego się czepię, zostanie uwiecznionej tutaj, bo... bo tak! :)
Kajkosz - yep, that's me - is more a witch than a lady, and the mostly is an ironic hag;) Handicraft is what fascinates me, I catch almost everything. And what i catch has to be showed here, because... because! ;)

A jeśli któryś z wytworów Kajkosza Cię oczarował i chcesz go mieć - napisz!
And if one of Kajkosz's works charms you and you want to have it - write to me!
>>>kajamakuch@gazeta.pl<<<
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 listopada 2013

Marysia

Krótkie sprawozdanie z placu boju:


Kolejna razem-robiona, tym razem Echo Flower. Idzie dość szybko, 
ale tylko gdy jest czas, a ostatnio jakoś go mniej.
Tytuł posta zainspirowany czyimś (Kreatywnej TeŻeta może? a może się mylę) skojarzeniem wzoru z pewną popularną roślinką ;) 

Tym samym zostawiam Was z piosenką pewnego wspaniałego zespołu, na którego koncercie ostatnio się wybawiłam pięknie: 
Kabanos "Marysia" 



czwartek, 14 listopada 2013

(Prawie) skończone ananasy

Udokumentowane być musi, więc wrzucam dwa zdjęcia skończonej już Razem-Robionej:



Za tło robi ręcznik w moim "ulubionym" kolorze. 
A to cudo dostałam od Tysi, 100 gram wspaniałej wełenki w kolorach, których nie oddaje zdjęcie. Będzie kolejna Razem-Robiona, tylko skąd wziąć czas? 



PS. Tuome, Wiedźmin się trochę rozkręca w miarę czytania. Koło 180 strony nie osiąga może szczytów, ale już przypomina starego, dobrego Geralta :)

niedziela, 10 listopada 2013

Chustę klepię, proszę państwa!

A właściwie to dziergam. Razem-dziergam. Wysłuchuję przy tym z największą przyjemnością głosu pana Fronczewskiego (którego to, głosu, nie pana, dotychczas nie lubiłam) czytającego Harry'ego Pottera i opuszczam się trochę w nauce. A zaplątałam się, no!


Zdjęcie sprzed chwili, w trakcie dwudziestego rzędu. Chusta miała być ciemnoszara, a koraliki srebrne... Chusta jest ciemnogranatowa (ah, to sztuczne oświetlenie w sklepie!), koraliki są złote i ciemnozłote, można też powiedzieć: brązowe. Sprułam stary, nigdy niedokończony sznur koralikowy, bo skoro przeleżał ponad rok to i tak bym go nie skończyła przecież.

Gotową chustę to pewnie pochwalę się dopiero w okolicach Bożego Narodzenia, bo nie mam jej gdzie zblokować. Znaczy miałabym, ale to by odebrało sporo przestrzeni życiowej moim współlokatorkom.

O właśnie, candy wygrałam :) U Tysi dostała mi się gruszkowa włóczka, cieszę się jak dziecko i już myślę co z niej zrobić, choć jeszcze jej w łapkach nie mam. Chodzi mi po głowie druga chusta z IKowego Razem Robienia, ale czy z wygranej wełenki to jeszcze nie wiem.

Kupiłam nowego Sapkowskiego, idzie mi powoli, bo jakiś dziwny on jest... Spodziewałam się ciemnego średniowiecza, rzucania mięsem i skur***syństwa godnego Wiedźmina, a tu jakieś sądy i łowienie ryb na sztuczną muszkę... Czy może ktoś powiedzieć, jak będzie dalej?

Trzymajcie się, moje drogie!

czwartek, 31 października 2013

Razem robię

Na  blogu cisza i wiatr hula, ale u mnie się dzieje! Razem z Intensywnie Kreatywną i innymi Dziewczętami złapałam druty w dłoń i dziergam razem robioną chustę. O taka ma być: 


Zdjęcia produkcji własnej na początku przyszłego tygodnia. W chwili pisania tego posta jestem na etapie 33 rzędu pierwszego schematu i kombinuję, skąd wziąć koraliki. A tak, zapomniałam kupić, a przecież nie będę czekać bezczynnie do wtorku. 
I w ogóle to skąd ja wezmę tyle szpilek? 

Wszystkich zaciekawionych zachęcam! Wystarczą podstawowe umiejętności a kurs jest zrobiony idealnie i idiotoodopornie :) (no, ja ostatnio drutów dotykałam z rok temu, a daję sobie radę)

Za komplementy sutaszowe pięknie dziękuję, Nurrguli odpowiadam:
Kochana, nie udaję, ale sama się sobie dziwię, bo... najlepiej wyszedł mi pierwszy kolczyk! :) Drugi nie chciał się tak słuchać, a próba zrobienia kolejnego tworu skończyła się rzuceniem do szuflady na rzecz chusty:)

piątek, 23 marca 2012

Trzy dziedziny, post zbiorczy

    To ja tak dawno nie pisałam? Ojej... Wydawało mi się, że minęło maksymalnie niecałe 2 tygodnie :)
Więc dziś przedstawiam Wam (zbiorczo, wszystko na raz, bo nie wiadomo, kiedy znów zbiorę się do pisania):
Szydełkową skarpetkę na telefon. W rzeczywistości ma mniej jaskrawy kolor. No i oczywiście już urwałam jeden sznureczek:)
   Kubraczek na kubek, zrobiony jeszcze w ferie, ale jakoś nie doczekał się pokazania. Ten z kolei robiony na drutach, z kolorowej włóczki, dla której nie mogę znaleźć zastosowania, bo niby jest jej sporo, ale na jakiś konkretny projekt - za mało.
   A tu niewyraźne zdjęcie filcorków. Dziubałam, dziubałam, pokłułam palce, ale są. Cieszą oczy, mają być naszyjnikiem, ale na razie chyba musza dojrzeć. Albo ja muszę dojrzeć do nich, bo żadna forma która przychodzi mi do głowy jakoś mi się nie podoba. Poleżą, poczekają, może nabiorą smaku:)
  Jak widać nie wysiedzę za długo w jednej technice, motam się od jednej do drugiej i do setnej.  Ale lubię różnorodność. Na pokazanie nadal czeka chusta (pożyczyłam i czekam na jej powrót!), szydełkowa serweta i laurka dla mamy:) )
   Cóż ta matura robi z ludzi... W ramach tzw. "odmóżdżania" zaczęłam oglądać seriale inne niż azjatyckie. To jest "Klan" i "Glee". I z tego drugiego piosenka, bo dziś pół dnia nuciłam refren. Ale obiecuję, po 21 maja, poprawę. I wtedy będę już całkowicie i zupełnie czarna, metalowa i pogańsko-folkowa. Amen! :D
Patrząc na ten żółty beret nabieram ochoty na jakiś dla siebie. Szydełkowy, mocno ażurowy i może... zielony? Turkusowy? Morskoniebieski? Coś w ten deseń, chyba będę musiała poszukać jakiegoś schematu:)

Pozdrawiam wiosennie! (Z alergenami i katarem po pas^^)

niedziela, 11 września 2011

Uczę się aparatu / Learning the cameraa

Długo mnie nie było, ale jestem. Niewiele robię, a jak już robię, to nie mam za wiele zdjęć. Ale mam już aparat, teraz uczę się jego obsługi. 

I wasn't here for a long time, but now I am. I don't do many works, and even if I do, I don't many have photos. But I already hace a camera, so I learn how to use it. 



Bardzo lubię szaliki, ten zaczęłam późną zimą, skończyłam w wakacje. Nie zrobiłam projektu, miał być cały gładki, a pomysł na warkocze pojawił się po kilku rzędach, dlatego szalik jest taki nierówny. Myślę, że na chłodne jesienne dni będzie jak znalazł - nie za gruby, nie za cienki.

I really like scarfs, this was started late winter and I finished it at holidays. I didn't do a project, is had to be smooth and an idea for the braids came out afret few rows, that's why it's so irregular. I think it'll be great for autumn's chills - not to thick, not to thin.

Długość: prawie 160 cm, szerokość: 45 cm, włóczka od babci;)
Lenght: almost 160 cm, width: 45 cm, the yarn I got from grandma.

And today's song: Miyavi - Jibun Kakumei  : Dzisiejsza piosenka