Kajkosz ma sobie więcej z czarownicy niż z damy, a już najwięcej to ze złośliwej wiedźmy;) Rękodzieło mnie fascynuje i czepiam się niemal wszystkiego. A to, czego się czepię, zostanie uwiecznionej tutaj, bo... bo tak! :)
Kajkosz - yep, that's me - is more a witch than a lady, and the mostly is an ironic hag;) Handicraft is what fascinates me, I catch almost everything. And what i catch has to be showed here, because... because! ;)

A jeśli któryś z wytworów Kajkosza Cię oczarował i chcesz go mieć - napisz!
And if one of Kajkosz's works charms you and you want to have it - write to me!
>>>kajamakuch@gazeta.pl<<<

piątek, 16 grudnia 2011

Wszyscy jesteśmy mordercami,

czyli co komu karp zawinił. Otóż zawinił tylko tyle, że nie potrafił obronić się przed zostaniem bożonarodzeniową "tradycją". Tradycją przepełnioną bólem, strachem, krwią i ludzkim zadowoleniem. Cóż, krzyczeć nie może, nie ma rąk do bicia ani nóg do kopania. Uciekać też nie może, bo niby i dokąd? W drugi koniec stawu?
Ale za to czuje. Tylko nie czuje niczego przyjemnego. I może sobie taka ryba pożyć nawet 45 lat, ale żyje trzy, bo w tym wieku osiąga odpowiednią wagę. I tak sobie pływa w stawie, choć nie może nawet swobodnie płetw rozprostować, kilkakrotnie jest przenoszony z jednego stawu do innego, a przy tym nikt się jego komfortem nie przejmuje. Byle przeżył.
Po trzech latach trafia na targ albo do supermarketu, jak się sprzedawcy z rybami obchodzą wiemy wszyscy. No i dobrze dla niego, jeśli zostanie zabity na miejscu. Ale Polacy lubią 'samodzielnie' rybkę na wigilię przygotować. Czyli karpik (żywy, a jakże) do foliowego woreczka, bez wody, bo jeszcze kupiec gotów się oblać, i dalej na zakupy! Trzeba kupić jeszcze cukier, chleb, masło, i oczywiście prezenty. W domu- karp trafia do wanny, miski, wiaderka, a dzieci się cieszą, bo jest zwierzątko, które tak śmiesznie się rusza kiedy je podrażnić. O ile ma siłę się ruszać. Kiedy w końcu znajdzie się "chętny z przydziału" do zabicia, nikt nie myśli o jakichkolwiek zasadach humanitarnego uśmiercania, ma być szybko i skutecznie. A potem krótka droga na stół.

Karp posiada układ nerwowy, jego ciało jest unerwione porównywalnie do ludzkiej gałki ocznej, Potrafi przewidywać ból; tworzy więzi społeczne, potrafi przepraszać...
WIĘCEJ TU: http://krwaweswieta.pl
Cóż, mam nadzieję, że ten tekścik stanie niektórym przysłowiową ością w gardle.

O akcji dowiedziałam się z bloga Anwen.
PS. Nie jestem nawiedzonym ekologiem, nawracającym wegetarianinem ani aniołem stróżem ryb. Po prostu nie lubię, kiedy zadawania bólu zwierzętom.

2 komentarze:

Marzena pisze...

U mnie nie ma karpia na Wigilii, od wielu wielu lat. Jak byłam dzieckiem to był, potem podobno bardzo protestowaliśmy z bratem i od tam tej pory go nie ma. W ogóle dziwi mnie że ludzie, pomijając już sam fakt dręczenia tych ryb - że chce im się - raz - tak użerać z tym, wpuszczać do wanny i potem mordować, dwa - w ogóle jeść, dla mnie to okropna w smaku ryba, trzy - nawet filety z karpia już zabite - wyglądają na wielce zamęczone, storturowane i pewnie umarły wcześniej z zamęczenia, a potem zostały wyfiletowane i oddane do sprzedaży . Ja mówię nie, dziękuje. U mnie na stole jest dorsz i pstrąg - i wierzę że były traktowane w mniej okrutny sposób.

ZMIERZCH LUNY pisze...

No cóż mam zastrzeżenia do tych ''więzów społecznych'' i jednak bardziej by mi zależało abyś z równym zaangażowaniem walczyła o prawa człowieka! ,które właściwie nigdzie nie są przestrzegane. Los ludzi bardziej leży mi na sercu ,to nie oznacza ,że jestem sadystką i za mordowaniem. Co do karpi odsyłam do linku
http://odkrywcy.pl/kat,111406,title,Czy-karp-czuje-bol,wid,14111472,wiadomosc.html?smg4sticaid=6dc76#czytajdalej

Pozdrawiam Luna