Kajkosz ma sobie więcej z czarownicy niż z damy, a już najwięcej to ze złośliwej wiedźmy;) Rękodzieło mnie fascynuje i czepiam się niemal wszystkiego. A to, czego się czepię, zostanie uwiecznionej tutaj, bo... bo tak! :)
Kajkosz - yep, that's me - is more a witch than a lady, and the mostly is an ironic hag;) Handicraft is what fascinates me, I catch almost everything. And what i catch has to be showed here, because... because! ;)

A jeśli któryś z wytworów Kajkosza Cię oczarował i chcesz go mieć - napisz!
And if one of Kajkosz's works charms you and you want to have it - write to me!
>>>kajamakuch@gazeta.pl<<<

czwartek, 24 maja 2012

Filco-filco

Filcowanie! Felting!
   Z ilości odwiedzin i komentarzy wnioskuję, że nudzą wam się już koralikowe bransoletki, więc mały przerywnik. Chociaż jeszcze będą, bo ta miłość jest coraz bardziej burzliwa i owocna.
Seeing the number of your visits and comments I suppose my bracelets bore you, so today something different. But there will be more of them bcoz this love is more and more tempestuous and productive.
   Jakiś czas temu pokazywałam Wam ufilcowane kuleczki. Od tego momentu nabrały mocy urzędowej, kilka się zgubiło, reszta zażądała natychmiastowego przetworzenia. Złapałam żyłkę wędkarską, słoiki z koralikami i drobiazgami, i oto są:
Some time ago I showed you few felted balls. Since that moment I've lost 3 or 4, but the rest wanted to become a 'thing' immediately. So that's what I've made of them.

Metalowy, ażurowy element pasuje jak pięść do nosa, ale jeśli nie patrzeć na kolor to dodaje uroku:)
The metal element doesn't suit at all, nut if you don't regard the colour, it gives more appeal:)
   A poniżej koraliki koloru koralowego. Tak, koralowego, a nie wściekłej czerwieni:)
Below red necklace. Red, but not as crazy as at the photo;) 
Są dość krótkie i idealnie układają się przy szyi. A kolczyki na samych drucikach, bez bigli zostały zainspirowane, a jakże, inspiracją na blogu Pasartu. Komplecikiem chwalę się dość późno, bo został zrobiony z okazji studniówki, ale lepiej późno niż wcale, prawda?
It's quite short and perfectly lies at neck. Earrings without earwires inspirated by this ones . I show it to you a bit late, I made it before my prom (which was in January:))

Sigur ros: Njosnavelin

czwartek, 17 maja 2012

Francuski marynarz



A może rosyjski, bo taki falowany, jakby był pod wpływem. Ale francuski lepiej brzmi. Przypłynął z Japonii,  z portu Toho:)  Jest delikatnie bardziej falowany niż się spodziewałam, bo koraliki SL Frosted Ruby są odrobinę mniejsze niż Opaque Frosted White, choć oba kolory 8o, a niebieski jest trochę bardziej taki jak lubię (niveowy :D) 6o Transparent Cobalt. 
Przywiózł nam żywe, radosne i cieszące oko owoce:) Cytryny, limonki i śliwki, czyli Trans Rainbow Frosted Lemon, Transparent Frosted Lime Green i Transparent Frosted Sugar Plum, a wszystkie 8o, z ozdobniejszym zapięciem, bo "czegoś brakowało".
Nasz marynarz, jak na porządnego marynarza przystało spotkał w porcie piękne kobiet, bliźniaczki. Urzekły go swoją swobodą, gdy tak leżały oparte o pień drzewa:
Uroczo opalone i czarujące delikatną, złotą poświatą. Są niemal identyczne, różni je jeden błąd, ale o tym ciii... Z Opaque Jet, SL Topaz i SL Frosted Smoky Topaz, również 8o. Mam mieszane uczucia co do połączenia tego duetu z czernią, ale takie były zamówienia. Całkiem nieźle wyglądają, jak to z bliźniaczkami bywa, we dwie. 

Sponsorem dzisiejszej opowieści był bonsai Sebastian, który chciałby być jak dąb Bartek, ale troszkę mu jeszcze brakuje. Z powodu takiej a nie innej pogody postanowiłam umożliwić mu karierę medialną i zaangażowałam w sesję. Ciekawe, czy publika go polubi... :)



Bardzo znana melodia i zupełnie nieznana dziewczyna, Lindesy Stirling. Tutaj jest jeszcze spokojna, ale zobaczcie co wyczynia w innych swoich filmach. Nie miałam pojęcia, że można robić niemal salta nie przerywając gry na skrzypcach :)

Jeszcze 2 egzaminy, jutro i w poniedziałek, a potem będę WOLNA! :)

środa, 9 maja 2012

Ludzie zejdźcie z drogi

bo listonosz jedzie! Która z nas nie ma ochoty tak śpiewać oczekując na przesyłkę? Ja - zawsze, chociaż lepiej nie na głos, po co mają inni cierpieć? ;)
Na szczęście  nie musiałam długo czekać, po paczuszka przyszła w dzień po wysłaniu. A co w środku?
Taka oto urocza kopertka (zdjęcie nie było zrobione w stanie pierwotnym, bo kiedy ją dostałam nie myślałam  wcale o zdjęciach, taka byłam niecierpliwa:))
 W kopertce cudo! Kupiony u Kicy pierścionek z kamieniem księżycowym:) Delikatny, cieplutki, całkiem uroczy i bez szaleństw. Mój pierwszy pierścionek, nie licząc kupowanych w dzieciństwie na odpustach. Piszę z przyozdobioną dłonią i pieję peany na cześć twórczyni. Tu jej blog, wejdźcie, popatrzcie <reklama bezpłatna> ;)
 Za pomocą wujka Google dowiadujemy się, że kamień księżycowy bardzo często wiązany jest z kobiecością i właśnie kobiece cechy ma wzmacniać i uwypuklać (no to może nie jest zbyt dobre słowo :D) : łagodność, wrażliwość, uczuciowość, opiekuńczość itp.  Również "uzdrawia chore życie uczuciowe" (haha, ciekawe, czy jakiekolwiek do życia powołuje?;) ) W niektórych kulturach uważany jest za święty, rzecze się również, że powoduje miłe sny.
<Cóż, kamienie to nie moja broszka, mimo, że uważam te tematy za ciekawe jakoś nigdy nie zagłębiałam się w nie. Może pora zacząć? > 


A żeby notka nie była taka krótka, pochwalę się jeszcze prezentem od brata.
Takie cudeńka dostałam z okazji braku okazji (tudzież z przywileju bycia młodszą siostrą, której z dalekich wypraw można coś przywieźć). Made in Peru;) Zrobione z nasionek kawy i czegoś jeszcze, czego nie umiem nazwać. Nasionkowo,  sznureczkowo, raczej nie w moim stylu, ale za to ładne i na pewno nie będzie leżeć i się kurzyć. Coś czuję, że na lato jak znalazł. Razem z mamą dostałyśmy jeszcze poncha, ale zapomniałam obfocić. Moje jest w lamy;)

A ja już czekam na następną paczuszkę, tym razem to ja będę tworzyć! Dalej koralikowe sznury. Zamówienia już czekają, a ja się muszę jakoś odstresować między maturami. Mogłabym się też pouczyć, ale chyba mi się nie chce. Dwie już za mną, polski i matematyka, wydaje się, że nie były zbyt trudne, jutro cały dzień na angielskim. Z tego wszystkiego w weekend przeczytałam trzy tanie romanse... sad but true. Już mnie palce świerzbią, działać, działać, działać!

Nie-podziękowania za Wasze życzenia, i proszę, nadal trzymajcie kciuki! :)


czwartek, 3 maja 2012

"Oby niebo nie zawaliło nam się na głowy..."

Pamięta ktoś jeszcze wodza Galów z kreskówek o Asterixie i Obelixie? Tak właśnie mawiał. I takie jest moje życzenie, ale cóż ja mogę... Idę przeżywać osobisto-zbiorowy dramat rocznika '93.
 Trzymajcie kciuki, Panie i Panowie, wrócę z tarczą lub na tarczy.
:)
Koń.
Koń jaki jest, każdy widzi.

niedziela, 29 kwietnia 2012

Płynne złoto

Dalej mnie sznurowy bakcyl nie opuszcza, choć, z powodu pewnych braków w zapasach i oczekiwania na ich dostawę do sklepu w którym kupuję mam, pewien przestój. Ale zostały mi jeszcze 2 zdjęcia, które chcę Wam dzisiaj pokazać. To moje pierwsze 'dziełka' w tym temacie, pourodzinowy prezent dla Pani Matki:)

Zdjęcia nie oddają kolorów, które, tak jak w tytule, kojarzą się ze złotem:) Ale cóż ja poradzę, że za zdjęcia zabieram się w południe? ;) (dla tych obytych w temacie, koraliki są w kolorach: SL Topaz, SL Light Topaz i SL Frosted Smoky Topaz).
Znowu dziękuję za przemiłe komentarze i dołączanie do grona (gronka^^) obserwujących.


Hmm, żeby tradycji stała się zadość wypadałoby wrzucić piosenkę. Może nikt nie zwraca na nie uwagi, ale dla mnie to pewnego rodzaju kronika. Po krótkim zastanowieniu niech będzie to Carla Bruni ze swoją urzekającą balladą, jedną z niewielu piosenek po francusku, które lubię.

Udanego długiego łikendu, Drogie Panie! Mnie ten upał zabija, prawie nie wychodzę z domu, no i książki, książki, książki :]

Może nie ma się czym chwalić, ale mam już niepełne średnie^^ (Po zastanowieniu: ...nie, zupełnie nie ma się czym chwalić, ale się pochwalę)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Coś nowego, kajkoszowego

Poczułam wiosnę, nie tylko alergicznie i naszła mnie ochota na zmianę koloru. Jest żywiej, chyba przejrzyściej, nie jestem pewna, czy czytelniej. To, że tło jest takie samo jak u Nurrguli to czysty przypadek:)
Jeszcze raz bardzo dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem, z ust takich mistrzów jak Wy są cenniejsze niż złoto:)
A to "coś nowego" to technika nowa dla mnie, nic odkrywczego, wręcz od dłuższego czasu obserwuję swoisty boom w blogosferze. Największym guru jest Weraph, której tutoriale pomogły  wielu rękodzielniczkom. No i już wiadomo o co chodzi, Kajkosz zakochał się w szydełkowych sznurach koralikowych:) I będzie ich więcej:)
Ze zdjęciami różnie wyszło (Macieju, jeśli tu kiedyś zajrzysz to się nie przeraź!), ale z moim zapałem to wiadomo... Po nocy, na 3 minuty przed oddaniem albo i wcale;)

Tutaj pobiłam się z bilansem bieli, ale ważne, że kolor koralików w miarę wiernie oddany:) Delikatna szarość i fiolet, taki wrzosowy.

 Ta zdecydowanie lepiej wygląda na żywo, jest bardziej elegancka i hmm... dostojna? Czy bransoletka może być dostojna?:)
 To miał być sznur dla mnie, miętowo-biały ze srebrnym połyskiem, ale w marzeniach wyglądał lepiej. Będę dalej szukać ideału, a ten może szukać właściciela.
 Czerwono-czarna wyszła nie najgorzej, ale nie doczekała się własnego zdjęcia, więc to-to jest wycięte z jakiegoś innego.
A tu niebiesko... Cóż więcej można powiedzieć? :)


Jedno z moich pierwszych zetknięć z językiem brzmiącym zupełnie obco, tu szwedzki. Oj, kiedy to było:)